Czy dane to najcenniejszy surowiec XXI w.?
autor(ka): Piotr Opulski
Dane są surowcem i to takim z najwyższej półki. Można je przyrównywać do ropy, stali, gazu czy złota, a następnie budować na nich całe gospodarki. Giganci tacy jak Ernst & Young czy Facebook nie dysponują właściwie żadnym innym towarem.

Obrót danymi brzmi naprawdę strasznie. Łatwo sobie wyobrazić znienawidzone call center, które w bliżej nieokreślony sposób weszło w posiadane naszego numeru telefonu. Właściwie to lista negatywnych skojarzeń może być naprawdę długa – hakerzy, darknet, spam, wyłudzenia bankowe i wiele innych.

Jednocześnie niewiele osób odczuwa awersję do wyszukiwarki Google, a to właśnie ona jako pierwsza zarobiła ogromne pieniądze na naszych danych. Jej twórcy, szukając sposobu na spieniężenie usługi, postanowili zarabiać, dostosowując reklamy do wyszukiwanych haseł. Dzięki temu użytkownicy mają dostęp do darmowej poczty bez spamu, szybkiej wyszukiwarki i całej sieci ciekawych aplikacji. Daniną za te udogodnienia są informacje, które udostępniamy niemalże nieświadomie i bez większego żalu.

Rozwiązania Google zostało zaadaptowane przez wiele marek. Ochoczo wypełniamy niewinne ankiety gwarantujące dodatkowe zniżki lub podajemy adresy mailowe sięgając po darmowe usługi.

Nie ma w tym nic złego czy niedozwolonego. Trzeba jednak pamiętać, że płacimy wtedy swoimi odczuciami lub danymi kontaktowymi za określone gratyfikacje. Jest to właściwie tradycyjna wymiana towarów, korzystna dla obydwu stron.

Niestety rynek związany z obrotem danych zdecydowanie wyprzedza tempo prac nad globalnymi i lokalnymi regulacjami w tym zakresie. Prawodawstwo nigdy nie nadąża za innowacjami. Działa zazwyczaj z opóźnieniem, wnosząc falami duże ilości przepisów, które całkowicie zmieniają reguły gry.

Bankowość uwalnia dane

Największe zainteresowanie wzbudzają regulacje dotyczące sektora finansowego, który bardzo często nadaje kierunek zmian w prawie. Prawodawstwo w ostatnich latach było skoncentrowane na ochronie danych osobowych w obliczu globalnej cyfryzacji. Wprowadzane konstrukcje prawne przedkładały ograniczony dostęp do informacji nad rozwiązaniami w zakresie korzystnej i bezpiecznej wymiany danych. Efektem tego banki utknęły w martwym punkcie. Nie mogą oferować udogodnień oczekiwanych przez klientów, bowiem nawet sami klienci nie posiadają już pełnej władzy w zakresie swoich danych.

Jednym z pierwszych regulatorów dostrzegających konieczność wprowadzenia zmian okazała się Unia Europejska. Wraz z końcem stycznia wszystkie państwa należące do UE powinny zacząć realizować politykę otwartej bankowości, zwaną również dyrektywą PSD2. Mowa o serii rozwiązań prawnych, które pozwolą klientom banków na przejęcie pełnej kontroli nad swoimi danymi. Dzięki temu instytucje finansowe, a nawet podmioty zewnętrzne związane z branżą bankową, będą mogły oferować swoim klientom niedostępne dotychczas usługi, pod warunkiem wyrażenia przez nich zgody na użycie niektórych, chronionych dotychczas informacji. Oczywiście warunkiem sukcesu takiej konstrukcji jest pełna transparentność działań ze strony wspomnianych instytucji finansowych. Całość brzmi dość ogólnikowo, ale łatwo przywołać bardzo realne wizje bankowej przyszłości.

Załóżmy więc, że chcemy wziąć kredyt. Aktualne procedury są teoretycznie maksymalnie uproszczone. Jednakże wciąż idąc do banku, którego nie byliśmy klientem, musimy dostarczyć sporo danych osobowych oraz zaświadczenia o zarobkach. Idea otwartych banków może zdecydowanie uprościć ten proces. Wyobraźmy sobie, że bank do którego idziemy po pożyczkę, może za naszą zgodą zdobyć wszelkie niezbędne informacje. Otrzyma dostęp do naszych danych osobowych, historii wpływów i sald na wszystkich naszych kontach. Dzięki temu decyzja kredytowa będzie mogła być udzielona przez prosty algorytm, bez konieczności wysyłania dokumentów, czy osobistego stawiania się w banku. Właściwie te same regulacje mogą dotyczyć wszystkich produktów bankowych. Dzięki temu logując się do konta w jednym banku, będziemy mogli uzyskać dostęp do rachunków, lokat, kredytów i funduszy inwestycyjnych we wszystkich bankach, z których usług korzystamy. 

Jak już wspomniałem udogodnienia związane z otwartą bankowością nie będą obejmować tylko samych banków, ale również danych bankowych udzielanych podmiotom zewnętrznym. Skorzystają na tym klienci usług księgowych, biur maklerskich czy firm pożyczkowych. Jednocześnie możemy spodziewać się ogromnego napływu innowacyjnych rozwiązań spoza branży finansowej. Twórcy aplikacji będą mogli oferować programy, weryfikujące naszą tożsamość na bazie danych bankowych. Powstaną programy księgowe, które automatycznie będą wypełniały sprawozdania okresowe. Może już nigdy więcej nie będziemy musieli składać zeznań podatkowych, bo jeśli taka będzie nasza wola – pełen zakres naszych informacji będzie spływał wprost do fiskusa. Dane na temat naszych finansów będą dostępne również dla spółek technologicznych, które mogą zagrozić wielkim bankom i posiadanym przez nich danym, które do tej pory były zarezerwowane tylko dla nich.

W tym kontekście warto się jednak zastanowić czy, aby na pewno chcemy takiego rozwiązania. Instytucje finansowe dostaną niemal nieograniczony dostęp do naszego profilu finansowego. O naszej zdolności kredytowej decydował będzie sam algorytm, przez który przestani być postrzegani jako osoba potrzebująca pieniędzy, czy to na cele komercyjne, czy inwestycyjne.

Czy na pewno chcemy tego, aby instytucje finansowe wymieniały się informacjami na nasz temat, nawet nas nie informując o tym? Na to pytanie niedługo każdy z nas będzie musiał odpowiedzieć sam. Z jednej strony końcowy użytkownik dostanie wiele ułatwień, które zdejmą z niego znaczną część obowiązków, z drugiej przestanie panować nad tym, co banki i instytucje finansowe wiedzą na jego temat.

Co to może oznaczać? Firmy technologiczne będą mogły pomóc w analizie naszych nawyków finansowych, wychwytywaniu nieefektywności w wydawaniu przez nas pieniędzy, a także w szukaniu potencjału do ich oszczędzania. Firma technologiczna, otrzymawszy dane o naszych transakcjach, może zaproponować poprawę nawyków związanych z wydatkami lub po prostu wskazać na nowe usługi finansowe, które lepiej odpowiadają naszym potrzebom.

Oczywiście są to daleko idące przykłady, których realizacji możemy spodziewać się najprędzej w okresie kilku kolejnych lat. Należy bowiem założyć, że odpowiednie regulacje będą wprowadzane asekuracyjnie. Zarówno banki, jak i ich klienci będą potrzebować czasu na oswojenie się z nowymi możliwościami, zapoznanie z zagrożeniami i wypracowanie sensownych standardów współpracy. Nie zmienia to faktu, że właśnie rok 2018 będzie pierwszym, w którym otwarta bankowość stanie się faktem.

Rozwiązanie wprowadzone w bankowości, z którą większość z nas żyje na co dzień, może mieć ogromny wpływ na rozbudowę świadomości w zakresie użytkowania danych. Posiadając kontrolę nad informacjami podczas rozmów z bankiem, zaczniemy rozumieć wagę poszczególnych danych i ich potencjalne zastosowania. Zaczniemy również dostrzegać, jak ograniczone są nasze prawa w zakresie innych usług. Być może więcej osób zacznie zadawać niewygodne pytania o to, jak i dlaczego instytucje takie jak Facebook, obracają naszym towarem, którym są prywatne informacje o naszym życiu, oferując stosunkowo niewielkie korzyści.

Kontrolować i pozwolić na kontrolę

Warto podkreślić, że już 25 maja 2018 roku do stosowania wejdzie unijne, ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO). Trwający od 2016 roku okres przejściowy miał w znaczący sposób wpłynąć na formę wykorzystywania danych – szczególnie przez podmioty komercyjne.

Głównym założeniem rozporządzenia jest ochrona danych w koncepcji „by default”, czyli pozwalająca na wykorzystanie wszelkich informacji osobowych wyłącznie w celu, do którego zostały pobrane. Co więcej, to przedsiębiorca będzie musiał zastosować mechanizmy zarządzania, pozwalające na łatwe udowodnienie zastosowania się do rozporządzenia. Kary za niedostosowanie się do przepisów mogą sięgać 2-4 % rocznych dochodów przedsiębiorstwa.

Niestety unijne regulacje nie robią wrażenia na internetowych potentatach. Można zakładać, że największe zmiany związane z RODO czekają klientów europejskich firm telekomunikacyjnych. Rozporządzenie oferuje również większą kontrolę właścicielom danych. Każde przedsiębiorstwo obracające danymi będzie zobligowane na życzenie klienta przedstawić zestawienie posiadanych na jego temat informacji, wraz ze sposobami ich wykorzystania. Co więcej zastosowane konstrukcje prawne mają obejmować też obrót danymi. Oznacza to, że klient przedsiębiorstwa, będzie mógł wnioskować o udostępnienie swoich danych innemu przedsiębiorcy. Dzięki temu zmiana dostawców usług będzie dziecinnie prosta.

Wygląda na to, że w 2018 Europejczycy zobaczą, jak potężnym narzędziem mogą być ich własne dane. Miejsce na nowe usługi i udogodnienia pojawi się w kolejnych latach.

źródło: technologie.ngo.pl
data publikacji: 2018-03-08
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!